Od czasów najdawniejszych czuję się odrobinę technologicznie spóźniona. Znaczy, opóźniona (chichot pod nosem). Na początku z różnych względów nie mogłam, a później nie chciałam być na czasie z nowinkami sprzętowymi. Nie ogarniam (czy nie ogarniałam raczej) również trendów w nowoczesnej komunikacji. Przeraził mnie niedawno artykuł w Guardianie o brytyjskich nastolatkach w sieci. Nie żebym nie słyszała wcześniej, jakie tam się dzieje zło. Że Sodomia i Gomoria... To wie przecież każdy. Zatrwożyła mnie raczej własna ignorancja. Myślenie, że blogosfera to tylko platforma do wymiany myśli i doświadczeń, i że istnieje tylko kilka portali społecznościowych, z których najpopularniejsze to Facebook i Twitter. Matko, jakaż naiwna byłam! Wstydzę się sama przed sobą, że tak mało wiem i jako dobrze wyedukowany, choć nie pracujący 'w zawodzie' socjolog postanawiam niniejszym temat zgłębić. Z perspektywy ciekawskiego dzieciaka, który wszystkiego spróbuje i dotknie. Z pasją, z jaką spalam się nad wszystkim, co robię. I korzystając z doświadczenia, który dało w przeciągu 27 lat osiem prac, dziewięć przeprowadzek i jednego faceta.
Główna idea to dzielenie się tym, co mam w życiu najcenniejsze...momentami, które zapierają mi dech w piersiach, myślami, które zdumiewają, bo nie wiadomo skąd się pojawiły, zdaniami, które są takie okrągłe i mięsiste, że czuję fizyczną przyjemność je wymawiając, smakami, barwami, zapachami, ideami, odczuciami...
Ten blog to mały, prywatny eksperyment. Jak zawsze na początku kłębi się wiele pytań, wśród których prym wiodą: czy będzie mi się chciało pisać? Czy będzie komu to czytać? Czy nie będę się wstydzić za 3 lata, tego co piszę dziś i jak? Czy warto poświęcać czas na uprawianie procederu, który ogarnął cały świat niczym pandemia i zasadniczo z racjonalnego punktu widzenia niewiele wnosi? Nie wiem i dziś nie jestem pewna, czy 'każdy" powinien mieć bloga... Ale moment...
Spróbuję tylko.
Jestem świeżą dość jeszcze emigrantką, co daje mi przewagę w postaci ciągłego dziwienia się czemuś. Rzeczywistość mnie czasem przeraża, często zdumiewa, ale i zdarza się, że stuprocentowo zachwyca mnie coś, czego reszta zdaje się nie dostrzegać. Moment. Zapraszam.

.png)